Masz ślub na głowie? Ja zajmę się zdjęciami. Reportaż ślubny, sesja ślubna, sesja narzeczeńska, Kraków

Zuzanna i Mateusz

Ten ślub był wyjątkowy pod każdym względem i zapamiętam go już chyba na zawsze. Coż to była dla mnie za przyjemność fotografować ślub Zuzy i Matusza. Piękni, młodzi, tańczący, uśmiechnięci i wzruszająco uroczy. Bycie fotografem ślubnym pozwala mi na uczestniczenie w tych wyjątkowych chwilach młodych i ich rodziny i przyjaciół. Znowu jest to kolejna okazja do moich małych zachwytów nad gestami, chwilami i emocjami które wydają się małe, ale tak wiele znaczą.

W tym albumie zobaczycie moje zdjęcia z przygotowań wraz z portretami tuż przed błogosławieństwem, kilka detali takich jak obrączki, buty czy kolczyki i spinki. Emocje takie jak radość, łzy wzruszenia, szczyptę szaleństwa i szczęście.

Sama ceremonia odbyła się w pięknym, barokowym kościółku pod wezwaniem Świętej Trójcy w Rakowie. Kiedy wchodziliśmy do kościoła lunął ulewny deszcz. Ściana wody z nieba dosłownie spadła nam na głowy. Na szczęście Państwo młodzi mieli ze sobą świadków zaopatrzonych w parasole, uratowano suknię i fryzurę Zuzy.

Moje ulubione zdjęcie to to przed bramą główną tuż po wyjściu młodej pary z kościoła, gdy jeszcze padał deszcz więc tata Zuzy podaje parasol Mateuszowi. Jednocześnie ktoś rzuca na nich ryż a Zuza próbuje jeszcze ułożyć piękną suknię by jej nie zmoczyć.

Wesele w Hotelu Cztery Wiatry

Następnie wszyscy udaliśmy się do Hotelu Cztery Wiatry Spa, gdzie chwilę potem rozpoczęło się świętowanie: życzenia, pierwszy taniec, obiad i zabawa do genialnie zagranej muzyki przez zespół SZOK. 

Mini Sesja Plenerowa nad jeziorem Chańcza.

   W czasie wesela zawsze namawiam parę młodą na chwilę relaksu i odpoczynku by zrobić im małą sesję fotograficzną tylko dla nich. Zabieram moją parę na 30 minut na spacer, a jeśli wesele jest gdzieś w ładnych okolicznościach przyrody tak jak w tym przypadku nad jeziorem Chańcza, to mamy dzięki temu świetną miejscówkę na spokojną sesję dla dwojga.

    Tym razem pojechaliśmy w piątkę wraz z chłopakami z LensPerience ALbertem i Pawłem, którzy kręcili film i latali dronem. Na plaży nad Chańczą biwakowali już lekko podchmieleni turyści, którzy umilili nam sesję hitami weselnymi z głośnika. Było więc dużo śmiechu i wygłupów. Nie obyło się też bez małych przygód, bo wracając zakopałem samochód w piasku i chyba trzydziestu chłopa pomagali nam się wygrzebać, w końcu po 20 minutach wróciliśmy na wesele. Uwielbiam te małe sesje w dniu ślubu, mogą być intymne, czułe, delikatne, ale też zwariowane, jest to zawsze świetny moment by na chwilę zapomnieć o całym tym weselnym szaleństwie i złapać oddech. 

Impreza. Taniec. Gorzko, gorzko.

A teraz już wróćmy na wesele pełne szalonych zabaw i pięknych tańców. Zapomniłbym dodać, że na weselu była grupa tancerzy, przyjaciół Zuzy i Mateusza, powiem wam, że z przyjemnością robi się zdjęcia widząc jak wszyscy genialnie tańczą i niesamowicie potrafią wczuć się w klimat muzyki. 

Next Post

Previous Post

Leave a Reply

© 2019 Marcin Tokarczyk Fotografia Ślubna

Theme by Anders Norén